W mgnieniu oka

Witaj na prywatnej stronie blinkkina. Zapoznaj się z informacjami na temat bloga i autora. Subskrybuj witrynę przez kanał atom lub zobacz ostatnie komentarze. W wolnej chwili odwiedź mojego mikrobloga na identi.ca.


Czterej pazerni i bies

Zmierzch

Kolejny parszywy dzień, jak każdy. Zaczyna się ściemniać, a ja nadal jestem daleko od Rezerwatu. Ledwo czuję nogi, które włażą mi w dupę. Skąd to opóźnienie? Widocznie robię się za stary na wędrówki. Na samochód mnie nie stać, z drugiej strony nie wytrzymam zbyt długo w jednym miejscu. Myślę o głupotach… lepiej popatrzeć na łunę promieniowania. Może niedługo zniknie z nieba całkowicie, z każdym rokiem jest coraz słabsza.

Wiedziałem, że tak będzie – przeczucie małego dziecka. Jest dopiero zmierzch, mimo to bramy do Rezerwatu są już zamknięte. Jakiś dureń drze mordę do strażników, żeby mu otworzyli. Nietutejszy widocznie, prosi się o strzał między oczy. Lepiej stąd spadać, mogę zarobić gratisową kulę od tych „parkowych wariatów”.

Wioska Book – kto wymyślił tak idiotyczną nazwę temu miejscu. Osada, która ściąga do siebie najróżniejsze osoby, dzisiejszego wieczoru także mnie. Oczywistym faktem było, że znajdzie się sposób na ominięcie bram Parku, gdzie pobierane są opłaty. W tym właśnie specjalizuje się społeczność Book, w przemycie. Nie jest to bezpieczne miejsce, ale wolę spędzić tu noc niż na otwartej pustyni.

Wreszcie znajome gęby – dziwki, szmuglerzy, złodzieje. Śmietanka tej wiochy, która nie zwraca na mnie większej uwagi. Tylko nieznajomi przyciągają spojrzenia, ja do nich nie należę. Chyba udam się do centrum, gdzie można przespać się na chodniku. Wolę nie odwiedzać tawern z alkoholami wątpliwej jakości czy burdelów dających prócz rozkoszy ciężkie choroby.

Centrum? W przeciwieństwie do reszty osady jest tu czysto, nie ma handlarzy, towarami czy też ciałem. Wszystko ze względu na posterunek, a raczej człowieka w nim mieszkającego. Jeśli można mówić o sprawiedliwości w tych czasach to jej przedstawicielem z pewnością jest Bies. Strażnik, a raczej policjant darzony wielkim szacunkiem. Znają go tu wszyscy, nawet najgorsze męty.

Jak miło usiąść i oprzeć się o ścianę, dam odpocząć swoim nogom. To miejsce nie zmieniło się od mojej ostatniej wizyty. Te same zadbane budynki, bielone chodniki – wygląda to jak z innej bajki. Jednak o rzeczywistości przypomina betonowy pal na środku placu, nieodwracalnie zabarwiony krwią. Przykry widok połączony z wiszącą pętlą, której stal mocno pordzewiała.

Patrzę na ludzi przywiązanych do słupa i wiem, że jutro szykuję się długo oczekiwana rozrywka. Szubienica nie jest zbyt często używana, tym bardziej wieszanie czterech osób naraz jest niecodziennym wydarzeniem. Widocznie nie do końca mam dziś pecha. Jestem zmęczony, jednak poznanie historii tych ludzi jest warte wysiłku. Tradycyjnie wyrok zostanie wykonany o świcie, więc mam jeszcze trochę czasu.

Wygląda to wręcz groteskowo. Siedzi tam dobrze ubrany mężczyzna, zupełnie nie pasujący do tego miejsca. Pewne jest kupcem, który podobnie jak ja nie dostał się do Parku. Tak, on musi być z Rezerwatu, jego skóra nie jest zniszczona przez pustynny piasek. Obok niego przywiązano rudą dziwkę, wnioskując po jej skąpym wdzianku. Chyba widziałem ją wcześniej w Book. Dalej siedzi murzyn w podartych ciuchach, włóczęga? Nie widziałem go w tych stronach. Do tego brakowało tylko trupio-bladego człowieka z kwadratową twarzą, znam skądś tą twarz. Dziwny widok.

Noc

- Rzesz w mordę kopane – nie dziwię się mu w tej sytuacji – czemu takie gówno spotyka zawsze mnie.

- Kiedyś musiało… – co za prześmiewczy ton.

- A ty kim jesteś, żeby mówić takie rzeczy? – nerwus z tego murzyna – Przeklęty kaznodzieja.

- Może nie jestem pieprzonym guru, ale nie pozwolę tak do siebie mówić – zmusił się do wypowiedzenia tej kwestii, nienaturalnie spokojnym tonem – Handluję lekami, dlatego mówią mi Zaraza.

- Natomiast ja nazywam się Feu, widziałam ciebie w barze – nareszcie odezwała się ta mała prostytutka.

- A kogo to kurwa obchodzi? – ten obdartus ma niewyparzoną gębę.

- Mnie… Skoro mamy razem zginąć wypada się poznać.

- My się przedstawiliśmy teraz wasza kolej – tym głosikiem z pewnością wyciągnie informacje.

- Niech wam będzie, jestem Hlad.

- A ten obok?

C.D.N.